Rzadko w naszych
rozważaniach odwoływaliśmy się do instytucji z zakresu prawa cywilnego, a
wydaje się to, i konieczne, i możliwe. Możliwość wynika też z tzw.
kanonizacji prawa cywilnego. Pokrótce, instytucja kanonizacji prawa
cywilnego polega na przyjęciu z niego do prawa kanonicznego tego, co
pozostaje w zgodzie z prawem kanonicznym, zaś po drugie, może przez to
stanowić uszczegółowienie pewnych regulacji.
Swojego czasu
podjęliśmy temat pojednania w kościelnym procesie małżeńskim. Frontem do
tego stoi już uregulowana w łonie prawa cywilnego instytucja mediacji
czy mediatora. Zgodnie z cywilnymi regulacjami, mediator może działać,
tak przed wszczęciem postępowania, jak i w trakcie niego. Gdybyśmy
przenieśli to już do interesującego nas kościelnego procesu, to mogłoby
to oznaczać, o, z jednej strony, próbie dążenia do pogodzenia Małżonków
(zwłaszcza, gdy proces nie został jeszcze wszczęty; nie oznacza to o
zaniechaniu z owego pogodzenia się już procesowych Stron w czasie
trwania procesu), zaś z drugiej strony, mogłoby to oznaczać o dojściu do
wspólnych wniosków Małżonków. Naturalnie nie chodzi o taką umowę
pomiędzy Stronami, która nie pozostawałaby zgodna ze stanem
rzeczywistym, co bardziej o wyjaśnieniu zaproponowanej
przyczyny/przyczyn, wspólne poszukanie na ten cel dowodów.
Jeszcze inną regulacją
w zakresie prawa cywilnego jest pozostawanie w łączności Sądu/Sędziego z
takimi instytucjami, które stanowią pomoc dla Rodziny. Naturalnie, w
kontekście kościelnego procesu małżeńskiego, nie będzie chodziło o jakąś
pomoc w znaczeniu pomocy materialnej dla Rodziny, co o zareagowanie,
gdy w czasie procesu dojdzie do ujawnienia pewnych faktów, które mają
znamiona przestępstwa. Nie warto, aby Strona pozostawała z tym sama.
To tylko dwa przykłady,
które można przenieść z prawa cywilnego na forum kościelne, czy to
odpowiednio modyfikując – dotyczy to szczególnie pierwszego z podanych
przykładów, w którym – jak widzimy – od mediatora wymagałoby się
posiadania odpowiedniej wiedzy z zakresu właśnie kościelnego prawa
małżeńskiego, czy to chociażby takiej zmiany, iż wcale koniecznym
wymogiem nie musiałaby być zgoda obojga Małżonków na mediację.
Oczywiście obecny
Papież również poddał odpowiednie wytyczne w tym zakresie, ale warto w
naszych warunkach wykorzystać to, co już jakoś funkcjonuje, aby czas,
który potrzebny jest do rozwinięcia treści z wytycznych nie wpłynął
niekorzystnie dla konkretnych Osób.
Na ten temat m. in. w:
M. Andrzejewski, Prawo rodzinne i opiekuńcze, Warszawa 2014.
Komentarze
Prześlij komentarz