Przejdź do głównej zawartości

"Unieważnienie" Sakramentów Świętych

Już kilkakrotnie spotkałam się z zapytaniem: czy na wzór procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa (jako jednego z sakramentów) można „unieważnić” inne przyjęte sakramenty święte, stąd zdecydowałam się na poruszenie i zajęcie się tym tematem. W niniejszym artykule skupimy się na wymogach po stronie przyjmującego sakramenty, zatem w większości pominiemy przepisaną czasami do ważności materię, formę, pominiemy to, co dotyczy Szafarza uprawnionego do ich udzielania, bądź sprawowania, zaakcentujemy zatem nieważność przyjęcia, czasownik ten bowiem wskazuje na przyjmującego, a nie na nieważność wynikającą od udzielającego.
Kodeks Prawa Kanonicznego ściśle określa, kiedy dany sakrament jest nieważnie udzielony, nieważnie przyjęty i kiedy ta nieważność wynika ze strony przyjmującego go.
Zacznijmy od pierwszego w kolejności sakramentu, tj. chrztu. W tle jego mieści się nieco inny, aczkolwiek głębszy problem, a mianowicie, można spotkać się ze stanowiskiem - dlaczego nie można go „unieważnić”, skoro został on zaszafowany niejako bez woli ochrzczonego, który już będąc dojrzałym, i mogącym podjąć decyzję, nie chce przynależeć do wspólnoty, w którym został jemu udzielony chrzest (np. do Kościoła Katolickiego). W tym momencie nie będziemy koncentrować się na argumentacji za udzielaniem tego sakramentu dzieciom, co pozostaje w pewien sposób w związku z postawioną kwestią, gdyż są to już ściśle teologiczne rozważania, natomiast skupimy się na płaszczyźnie prawnej (na płaszczyźnie prawa kanonicznego). KPK w kan. 849 określa, iż gdy nie zachowana zostaje materia lub forma, wówczas sakrament ten jest nieważnie udzielony, czyli tym samym nieważnie przyjęty, chociaż jest to ponad nawet wolą przyjmującego, zaś w pozostałych przypadkach KPK precyzuje niegodziwość jego udzielenia (np. udzielenie jego bez zgody rodziców dziecka) (kan. 868 §1 nr 1 KPK). Akurat mimo zaznaczenia na wstępie, iż pominiemy to, co dotyczy materii i formy, warto nawiązać do nich, gdyż są one tutaj priorytetem, trudno bowiem mówić o wadach np. konsensu przyjmującego chrzest, gdy jest on jeszcze dzieckiem, bądź o jakichś przeszkodach, które nie uprawniałyby go do jego przyjęcia. W swoich rozważaniach poszłabym o krok dalej: jak w przypadku sakramentu małżeństwa, także i tutaj nie powinno się mówić o unieważnieniu, skoro już na początku jego udzielania doszło do niezachowania tego, co dotyczy materii, bądź formy, które powodują ważność, zresztą podobny wniosek można odnieść do pozostałych sakramentów św., aczkolwiek w prawie znana jest także instytucja np. warunkowego udzielenia chrztu (kan. 869 §1 KPK), nie zaś innych sakramentów. Naturalnie nierzadko spotykać się można z sytuacją przyjęcia jego przez osobę dorosłą, wówczas wymagana jest m. in. wola przyjęcia chrztu (kan. 865 §1 KPK), ona podkreślona jest także przy okazji wątpliwości, gdy chrzest został udzielony osobie dorosłej we wspólnocie niekatolickiej, a wątpliwość dotyczy m. in. woli (kan. 869 §2 KPK). Co zatem w sytuacji: gdy ktoś, będąc ochrzczonym w KK czy jako jeszcze dziecko, czy jako już dorosły, nie chce mieć nic wspólnego tym Kościołem dalej - jedynym rozwiązaniem jest formalne wystąpienie z Niego, co zostało poruszone w jednym z moich artykułów, natomiast próba jego „unieważnienia” bez przesłanek prawnych uzasadniających takie poczynanie nie jest zasadna, innymi słowy: gdy mamy do czynienia z jakimś brakiem przy formie, bądź materii, czy woli wówczas sakrament udzielony (przyjęty) jest nieważnie. W końcu na problem można spojrzeć też z innej strony: skoro komuś może zależeć na zyskaniu statusu nieochrzczonego, to warto zastanowić się nad jego motywacją, czy czasem nie wynika ona np. z mocnego zadeklarowania się jako osoba niewierząca, a skoro tak, to wydawać się może, iż walka przeciwko czemuś, co wg tej osoby nie istnieje, jest również pozbawione znaczenia.
Kolejnym sakramentem jest bierzmowanie. Do przyjęcia tego sakramentu predysponowana jest osoba, która jest już ochrzczona (kan. 889 §1 KPK) i to wystarcza do ważnego jego przyjęcia. Dla uzupełnienia, do godziwości wystarcza natomiast: pouczenie, dyspozycja, zdolność od odnowy przyrzeczeń chrzcielnych, posiadanie używania rozumu (kan. 889 §2 KPK). Zatem decyzja odnośnie jego przyjęcia de facto może zostać podjęta przez osobę dojrzałą. Owszem można zastanawiać się: czy czasem na wzór przymusu przy sakramencie małżeństwa takowy nie był wywierany przez środowisko, w którym ta osoba żyje, a następnie, czy czasem wola przyjmującego nie była przeciwna przyjęciu bierzmowania na wzór symulacji małżeństwa. Nie są to zapytania pozbawione sensu, aczkolwiek chyba środowisko nie jest aż tak wywierającym nacisk, przymus, niedostosowanie się do którego pociągnęłoby jakieś ekstremalne skutki, z jakimi to można spotkać się właśnie przy okazji zawierania małżeństwa na skutek przymusu i bojaźni; a dalej, warto wziąć pod uwagę wiek, a zatem i charakter woli inny przy bierzmowaniu (i zresztą nie tylko przy tym sakramencie), inny zaś przy małżeństwie, przy tym ostatnim nie ma bowiem mowy o jego zawarciu, gdy strony posiadają już używanie rozumu, które przypada na ok. siódmy rok życia, co powoduje tym samym, iż jest różnica w charakterze konsensu, zależnie od wieku.
Przechodząc do sakramentu Eucharystii, to można rozpatrywać go na dwóch płaszczyznach: pierwsza pozostaje w związku z przyjęciem Komunii św. po raz pierwszy, druga jest związana już z pełnym udziałem we Mszy św., czyli z przystąpieniem w trakcie Niej do Eucharystii. Odnośnie drugiej sfery, to wydaje się, iż nie ma problemu, bowiem raczej trudno wyobrazić sobie przymus nie tyle do udziału we Mszy, co do przyjęcia Komunii w Jej trakcie, ale gdy jednak mamy do czynienia z taką sytuacją, to wówczas można mówić o niegodziwości. Z kolei odnośnie pierwszej, to na pewno zachodzi różnica w przypadku ew. „nacisku” przy sakramencie bierzmowania, a ew.„nacisku” przy aktualnie omawianym, gdy weźmie się pod uwagę chociażby wiek, kiedy przyjmowana jest Komunia św. po raz pierwszy (innymi słowy, w czasie, na który zwykle przypada przyjęcie Komunii po raz pierwszy dziecko jest bardziej zależne od swoich rodziców, aniżeli w czasie, w którym zwykło się przyjmować bierzmowanie), stąd wydaje się też, iż osoba nie ma wówczas aż tak wykrystalizowanej woli na wzór woli przy zawieraniu małżeństwa, aby tą wolą odrzucać przyjęcie tego sakramentu. KPK także w przypadku tego sakramentu określa to, co jest wymagane do ważności, każdorazowo (a zatem także przy innych sakramentach św.) będzie to chrzest św. (kan. 912 KPK), pomijamy przy tym kwestię istnienia jakiejś przeszkody, jak i godziwości: wystarczające rozeznanie, przygotowanie, aczkolwiek wymóg ten zostaje zaniżony w niebezpieczeństwie śmierci (kan. 913 KPK).
Z sakramentem powyżej omówionym pozostaje w związku sakrament spowiedzi św. Tu Kodeks już jasno precyzuje, kiedy sakrament ten jest nieważnie udzielony, jak i przyjęty, a kiedy niegodziwie: m. in. wyznanie grzechów ciężkich, zachęta do wyznania powszednich (kan. 988 KPK), inne warunki przy tym sakramencie (kan. 959 KPK). Zatem niejako przystępujący do tego sakramentu niejako sam i od początku wyklucza siebie z ważnego w nim udziału.
Przy sakramencie Namaszczenia chorych, obok przepisanych elementów do ważności oraz godziwości: m. in. udzielanie tegoż sakramentu przez kapłana, udzielanie go wiernym mającym używanie rozumu (kan. 1003KPK, kan. 1004 §1 KPK), warto poruszyć jeszcze inny podniesiony nie tak sporadycznie problem. A mianowicie: co w sytuacji, gdy sakrament ten udzielony zostałby osobie wbrew jej woli. I tu warto podkreślić, iż Prawodawca sam od siebie stara się uniemożliwić zajście takiej sytuacji poprzez upewnienie się odnośnie woli tego, któremu ten sakrament jest udzielany dzięki jakimś symbolom, znakom religijnym, dotychczasowemu życiu, gdy jest ono znane Szafarzowi, jak i nie udzielenie jego osobom nieprzytomnym, gdy nic nie wskazuje na religijność danej osoby.
I na koniec warto przeanalizować sakrament święceń. Do ważności Prawodawca wymaga chrztu, zaś sakrament można udzielić jedynie mężczyznom (kan. 1024 KPK).
Można zastanawiać się: dlaczego na wzór małżeństwa nie mówi się o „unieważnieniu” wymienionych sakramentów. Tu z pomocą przychodzą zadania, obowiązki wynikające z przyjętych: może za wyjątkiem sakramentu święceń, te obowiązki, zadania oscylują bardziej na płaszczyźnie duchowej, owszem bez wykluczenia czysto realnej, ale też nie podjęcie tej ostatniej (np. konkretna pomoc) nie ma takich reperkusji jak nie wywiązanie się z zadań, obowiązków wynikających z małżeństwa, przy nim nie wystarczy podejmować czysto duchowe działania, ale bardziej konkretne. Pośrednio zostało wspomniane o wyjątku w postaci sakramentu święceń, stąd przepisy prawne obejmujące ten sakrament, a dotyczące nieprawidłowości, przeszkód do jego przyjęcia (kan. 1040 KPK, kan. 1041 KPK), czego nie obserwuje się przy innych sakramentach, naturalnie poza sakramentem małżeństwa. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż ta argumentacja może dać pewien niedosyt, ale to tym bardziej mobilizuje do szukania nowych argumentów, i nie chodzi w tym momencie o „obronę” za wszelką cenę tego, co postuluje samo prawo, ale o rzeczywiste racjonalne uzasadnienie.
N.t. m. in. w:
T. Pawluk, Prawo kanoniczne według Kodeksu Jana Pawła II, T. II, Lud Boże jego nauczanie i uświęcanie, Olsztyn 1986.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy prawo kanoniczne jest SPRZECZNE z prawem cywilnym, kwestia zaburzeń psychicznych, cz. 1

Aby wyjaśnić tak sformułowane w temacie pytanie warto dokonać krótkiego opisu jednego ze zdarzeń prawnych. Dokładnie chodzi o poniesienie odpowiedzialności prawnej przez Osoby, które dokonały jakiegoś przestępczego czynu, ale jednocześnie po stronie których można było stwierdzić istnienie zaburzenia psychicznego. A jeszcze inaczej przedstawiając sytuację, to: skoro Osoby Takie mogą zostać pociągnięte przed Wymiar Sprawiedliwości, skoro wobec Nich można zaferować karę mimo zaburzenia po Ich stronie, to dlaczego można – właśnie przy istnieniu zaburzenia – stwierdzić nieważność zawartego przez Nie małżeńskiego związku, co by przypominało sytuację nie poniesienie jednak przez Nie odpowiedzialności? Stąd zapytanie w tytule, bowiem można odnieść wrażenie, iż w przypadku kościelnego prawa małżeńskiego Osoby takie – przy założeniu, iż orzeczona została nieważność zawartego przez Nie związku – nie ponoszą odpowiedzialności za ów fakt, stad też Wyrok pozytywny w Ich sprawie. Przy sytuacji r...

ZASADY ETYCZNE, wedle których winien działać ADWOKAT KOŚCIELNY, cz. 1

Obecnie poruszymy kilka problemów związanych – ogólnie – z kwestią, w jaki sposób winien zachowywać się/działać adwokat kościelny. Asumptem do podjęcia tego zagadnienia jest istnienie zbioru etycznych zasad dla Adwokatów Cywilnych oraz Radców Prawnych. Taki zbiór, pod względem szczegółowego rozstrzygania i regulacji nie istnieje w prawie kanonicznym. Jest bowiem w nim „tylko” kilka kanonów, które odpowiadałyby owemu Zbiorowi z prawa cywilnego. Stąd zastanowimy się także i nad tym: czy czasem nie dobrze byłoby stworzenie takich przepisów, jeśli już nie w KPK, to przez poszczególne Konferencje Episkopatu. Jednym z cywilnych przepisów jest prawo do zwrócenie uwagi przez jednego Adwokata cywilnego drugiemu, gdy Ten narusza zasady etyki adwokackiej. Takiego przepisu w prawie kanonicznym nie ma. A czasami istnienie takowego wydawałoby się nader pożądane. Jak wiemy, jednym z wymogów stawianych kościelnemu adwokatowi jest posiadanie przez niego tzw. nienaruszonej sławy. Częstym przykładem ...

Czy prawo kanoniczne jest SPRZECZNE z prawem cywilnym, kwestia wieku, cz. 2

W analogii do omówionego już wątku zaburzeń psychicznych, warto obecnie podjąć – w podobnym świetle – kwestię wieku. Po raz kolejny nieodzownym będzie odwołanie się do cywilnego prawa karnego, wg którego Osoby, które już ukończyły siedemnasty rok życia jako sprawcy przestępstw mogą zostać ukarani. Istnieją też pewne wyjątki, dotyczące jednak nielicznych przestępstw, za które mogą odpowiadać Osoby już po ukończeniu przez siebie piętnastego roku życia. W woli tylko dopowiedzenia, to Prawodawca cywilny reguluje też sytuacje dla Osób pomiędzy Ich siedemnastym a osiemnastym rokiem życia. Na potrzeby naszych rozważań można wysunąć jeden wniosek, iż praktycznie, w większości osoba jest już „dorosła” (nie chodzi o nomenklaturę cywilną) od swojego siedemnastego roku życia (pomijamy przy tym inne regulacje prawne, wg których owa dorosłość przesunięta jest na pełnoletniość). Przedstawione regulacje dotyczą prawa polskiego. Obecnie warto przyjrzeć się przepisom prawa kanonicznego, aczkolwie...