Obok
uprzedniego charakteru niezdolności psychicznej, następnie
jej absolutności oraz ciężkości na gruncie rozważań
teoretycznych (a zatem nie dotyczy to już sfery praktycznej) toczą
się dyskusje: czy rzeczony defekt konsensu małżeńskiego czasem
nie powinien mieć charakteru trwałego?
W
praktyce przyjmuje się, iż nie ma konieczności, aby niezdolność
musiała mieć trwały charakter. Można postawić stąd pytanie: czy
taki obrót sytuacji jest słuszny.
Po
pierwsze, są pewne nieprawidłowości (np. uzależnienie od
alkoholu), wobec których mowy nie ma o ich całkowitym usunięciu,
innymi słowy, dopuszcza się np. okres abstynencji, który może
trwać faktycznie od zakończenia patologicznego spożywania alkoholu
do końca życia Osoby, która w ten sposób go spożywała, ale nie
oznacza to równocześnie, iż uzależnienie zostało całkowicie
usunięte. I akurat w tym przypadku alkoholizm, jako jedna z form
niezdolności, faktycznie ma charakter trwały, aczkolwiek –
w opisanym przypadku – nazwijmy to roboczo jest on (alkoholizm)/ona
(niezdolność) „uśpiona”. Celowo zrobiliśmy też
rozróżnienie pomiędzy formą niezdolności a nią samą,
albowiem przedmiotem naszych rozważań nie jest trwałość jakichś
form, rodzajów niezdolności, a ona sama (prowadzenie
rozważań odnośnie do tych pierwszych byłoby wyraźnym
przekroczeniem naszych kompetencji). Warto dodać, iż Znawcy tematu
podają także wyjątek od wzmiankowanej reguły na opis uzależnienia
od hazardu. Zatem jest to argument przemawiający w pewien sposób
jednak za trwałością niezdolności/jej poszczególnych
form. Warto również dodać, iż być może owo „uśpienie”,
reemisja jest argumentem za cofnięciem zakazu zawarcia ponownego
ślubu kościelnego przez Osobę, która otrzymała pozytywny wyrok z
opisanej przykładowo formy niezdolności po swojej Stronie.
Jest to wyraz – obrazowo mówiąc – dania kolejnej szansy takiej
Osobie, wyraz nie wyrokowania, nie przesądzenia na przyszłość o
powrocie przez Nią – kolokwialnie mówiąc – na sto procent do
uzależnienia w sensie praktycznym.
Po
drugie, przyjęte jest, iż nie tylko, że dane uzależnienie może
być przyczyną pod powstanie innej nieprawidłowości, co jest także
poprzedzone pewnym zespołem cech, które bardziej otwierają furtkę
pod jego powstanie (tj. pod powstanie uzależnienia). Istnienie wobec
tego takich cech, czyli istnienie czegoś stałego, po raz kolejny
przemawia za trwałym charakterem ew. niezdolności,
zaś z drugiej strony, same jeszcze cechy wcale nie muszą mieć aż
tak negatywnego rysu. Widać to na przykładzie innych uzależnień,
tj. pracoholizmu (ambicja, perfekcjonizm jako niektóre cechy stojące
u podstaw powstania uzależnienia od pracy), uzależnienia od
Internetu. Podobnie jest w przypadku powstania kolejnych
nieprawidłowości na skutek danego uzależnienia, które mogą ulec
„zawieszeniu” wraz z zakończeniem w pewien sposób jego źródła
(np. zaburzenia nerwicowe jako skutek pracoholizmu/niezdolności,
które /to ostatnie/ może ulec
ograniczeniu, nie przyjmując już czystej formy niezdolności).Te
dwa ostatnie przykłady przemawiają za brakiem wymogu w postaci
trwałego charakteru omawianej wady na sposób czysto-rozsądkowy.
Jaki
zatem rysuje się wniosek: brak postawienia w praktyce kolejnego
wymogu przed niezdolnością, tj. jej trwałości ukazuje
bardziej ludzki wymiar prawa, ale istnieje też drugi wniosek, iż
„jakiś” powrót do wzmiankowanego tutaj spożywania alkoholu,
czy istnienie „jakichś” cech tworzących podatny grunt pod
wytworzenie się prawdziwej nieprawidłowości/niezdolności,
w końcu istnienie innych
konsekwencji niezdolności wcale nie przesądza o
istnieniu jej „na zawsze”. I te właśnie argumenty
zdroworozsądkowe „wzięły górę”. Pozostaje to zresztą w
ścisłym związku z badaniem ew. niezdolności wraz z jej
innymi wymogami w momencie przynajmniej zawierania małżeństwa.
Na
ten temat m. in. w:
A.
Augustynek, Jak walczyć z uzależnieniami? Warszawa 2011
Komentarze
Prześlij komentarz