Obecnie nie zajmiemy się w ścisłym słowa tego znaczeniu odpowiedzią na konkretne zapytanie: czy dany przypadek można zakwalifikować do wszczęcie procesu z podstępnego wprowadzenia w błąd, co zwrócimy uwagę na pewne prawne niuanse i na trudności, jakie Strona czy Strony procesowe mogą napotkać w swoim procesie.
Istotna podstępu polega na – kolokwialnie mówiąc – nie ujawnieniu prawdy na temat jakiegoś faktu. W końcu, istota jego polega też na tym, iż chodzi o treść dotyczącą w ścisłym słowa tego znaczeniu przynajmniej jednego z Nupturientów.
I teraz można przejść do chorób genetycznych. Niektóre są nam jako laikom znane bardziej, inne, jak np. choroba Pompego, Fabr`yego, Gauchera już nie do końca. Choroby genetycznej nie można wyleczyć, a tylko można poddać ją leczeniu, więc materia jest poważna. Niektóre z nich powodują śmierć, inne inwalidztwo.
Możemy zatem wyobrazić sobie sytuację: kiedy to dana choroba genetyczna nie musi zostać przekazana kolejnemu pokoleniu, ale temu następującemu po tym pierwszym. I stąd pytanie: czy możemy mówić o podstępnym wprowadzeniu w błąd, kiedy przedmiotem podstępu była owszem choroba genetyczna, ale – równolegle – gdy nosicielem jej nie jest bezpośrednio Nupturient, co jeden z Jego Rodziców.
Na tym jednym przykładzie chciałam ukazać, iż trzeba bardzo uważać, aby też nie trzymać się sztywno pewnych schematów prawnych, w znaczeniu trzymania się ich literalnego, gdyż kościelny proces małżeński to przede wszystkim ludzie, ich życie, a to zakłada przeróżne scenariusze.
Na ten temat m. in. w:
Komentarze
Prześlij komentarz